11 marca 2013

Ach te rozmiary!

Jesteśmy szczęśliwcami - żyjemy w czasach, kiedy wszystko stało się dostępne, możemy wybierać i przebierać wśród produktów, które przez rozwój technologii, a tu na myśli mam głównie Internet, w ciągu kilku dni mogą znaleźć się pod naszymi drzwiami, a do tego wszystkiego potrzeba tylko paru kliknięć.

Z moich obserwacji wynika, że coraz więcej osób kupuje w zagranicznych sklepach internetowych, między innymi w tych amerykańskich. J.Crew, Madewell, Banana Republic czy Shopbop niestety jeszcze nie mają swoich siedzib w Polsce, ale przygotowali dla nas atrakcyjną ofertę ze stałą opłatą wysyłkową i specjalnym podatkiem, który gwarantuje, że na granicy nasza paczka nie zostanie oclona. Co więcej, istnieje możliwość płacenia polską kartą, a my - zwariowani fashioniści lub nawet osoby, które po prostu śledzą modę od czasu do czasu, lubimy być oryginalni i chcemy kupować rzeczy marek, które nie są aż tak powszechne. Pragniemy się wyróżniać i tu moi drodzy czytelnicy jestem przekonana, że się ze mną zgodzicie. Przy korzystnym kursie dolara chyba nie ominiemy takiej okazji, a co więcej niektóre marki zachęcają nas do transakcji nawet we własnej walucie! (Bądź co bądź, tu czasem ukryty jest haczyk, więc zawsze z uwagą wczytujcie się w regulamin...)

Ostatnio dostałam e-maila z zapytaniem o rozmiarówkę amerykańską... I tym wątkiem się dzisiaj zajmę, bo przecież zamawiając z tak odległego kraju, nie chcielibyśmy otrzymać ubrań w złym rozmiarze...

U naszych przyjaciół z USA damska rozmiarówka zdecydowanie różni się od tej, do której jesteśmy przyzwyczajeni w Polsce. Owszem, znajdą się tam standardowe XS, S, M, L czy XL. Ale najczęściej używanym systemem jest ten od 0 - 16. Większość sieciówek i private labels preferują te rozmiary.

Dlatego przygotowałam tabelki, które zamieszczane są też na większości stron amerykańskich sklepów internetowych.

Kupując części garderoby, takie jak t-shirty, koszule, swetry, kardigany, marynarki, kurtki, płaszcze sukienki czy spódnice powinniście sugerować się poniższą tabelką:


Warto też pamiętać, że rozmiar M, do którego wymiarów jesteście przyzwyczajeni w Polsce, w Ameryce jest nieco większy. Zatem proponowałabym Wam wybieranie rozmiaru mniejszego niż ten standardowy.


Sprawa z dolnym partiami garderoby, w tym przede wszystkim spodni, również nie jest aż tak skomplikowana.


Jeżeli jesteście całkiem niscy (mniej niż 162 cm) szukajcie rzeczy z metką P (petite). Wtedy proporcje będą dla Was korzystniejsze. Osoby wysokie (ponad 178 cm) powinny wybierać rzeczy z metką z literą T (tall). W końcu spodnie nie będą miały dla Was za krótkich nogawek - wiem z doświadczenia ;-)


Co do obuwia...


 


Istnieją również czasem tak niezbędne połówki tych rozmiarów.


Z dodatkami na szczęście nie ma problemu ;)


Mam nadzieję, że powyższe wskazówki nieco rozwieją Wasze dylematy i wszystko, co zamawiacie będzie leżało na Was jak ulał!

Tymczasem... Udanego internetowego szaleństwa internetowego!

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...